Kiedyś, opowiadając pewnej kobiecie o swojej pracy, wspomniałem, że jestem jednym z organizatorów
spotkania Golgota Młodych. Moja rozmówczyni najpierw spojrzała na mnie ze zdziwieniem, a potem
zapytała: – Naprawdę zapraszacie młodych ludzi na coś, co nazywa się „Golgota”? Chcecie ich tam
ukrzyżować?

Dodała, że ta nazwa kojarzy jej się wyłącznie z cierpieniem, męką i śmiercią. Z miejscem, do którego nikt
nie chciałby zostać zaproszony. W pewnym sensie rozumiałem jej zdziwienie i ironiczne pytanie. Jeśli
patrzeć na Golgotę jedynie jako na wzgórze ukrzyżowania i śmierci Chrystusa, rzeczywiście trudno
dostrzec w niej źródło dobrej nowiny.
Chrześcijaństwo patrzy jednak na Golgotę inaczej. Nie widzi jej w oderwaniu od poranka
zmartwychwstania. Fundamentem wiary jest przesłanie, które od anioła przy pustym grobie usłyszały
kobiety: „Nie ma Go tu, zmartwychwstał!”. To właśnie dlatego Golgota nie jest symbolem przegranej, lecz
zwycięstwa Boga nad śmiercią. Jest miejscem, w którym Bóg wchodzi w najciemniejsze doświadczenia
człowieka po to, by otworzyć przed nim nową przyszłość. Tam, gdzie wydaje się, że wszystko się kończy,
zaczyna się coś nowego. Tę drogę przeszedł jako pierwszy Chrystus, przecierając szlak każdemu, kto
usłyszy Jego wezwanie „Pójdź za Mną”.
Jako Bracia Kapucyni nie boimy się jednak zapraszać młodych ludzi na spotkanie o „złowrogo” brzmiącej
nazwie: Golgota Młodych. Wiemy bowiem, zarówno z osobistych doświadczeń wielu z nas, jak i z
towarzyszenia kolejnym pokoleniom uczestników, że na Golgocie Młodych rodzi się przestrzeń
autentycznego spotkania z Bogiem, samym sobą i drugim człowiekiem.

Golgota Młodych to czas kiedy mierzymy się z własną historią, często naznaczoną cierpieniem,
poczuciem bezsensu, doświadczeniem krzywdy, samotności, straty czy bólu. Nie po to, żeby
rozdrapywać rany, ale po to, by przyjąć życiodajne Boże Miłosierdzie.
Nie zatrzymujemy się na cierpieniu. Droga nie prowadzi na Golgotę, ale przez nią, nie da się przecież
przeżyć życia bez zmagania, kryzysu, trudu i cierpienia. Kluczowa jest odpowiedź człowieka na te
doświadczenia. W czasie spotkania uczymy się odpowiedzi jaką jest zawierzenie Bogu. Czerpiemy ze
Słowa Bożego, liturgii, modlitwy i spotkania wspólnoty. W ten sposób słuchamy Boga, którego
odpowiedzią na naszą słabość i biedę nie jest potępienie, lecz miłosierdzie; nie obojętność, lecz
obecność; nie śmierć, lecz dar nowego życia.
Taki jest sens prawdziwy Golgoty Młodych: odkryć, że moje życie nie jest przypadkowe czy niepotrzebne.
Ale, że Bóg mi je dał i zna sens mojej historii. Gdy przeżywam swoje życie w zaufaniu do Niego, zwykłe
wydarzenia, radości i trudności stają się częścią historii mojego zbawienia.
Można powiedzieć bez cienia przesady, że dwadzieścia lat Golgoty Młodych to tysiące historii
konkretnych ludzi, młodych osób, które doświadczyły, że Bóg naprawdę może zmienić ich życie. Dla wielu
był to czas rozeznawania powołania i podjęte życiowe decyzje. Inni przyjeżdżali, niosąc w sercu trudne
doświadczenia, kryzysy i pytania, z którymi nie potrafili sobie poradzić. To momenty nawrócenia, kiedy po
latach poszukiwań, ktoś wreszcie znalazł się na swoim miejscu. Ci, którzy przyjeżdżali do Serpelic, na
Golgocie Młodych zmagali się z wieloma sprawami w świetle wiary, by odzyskać nadzieję i na nowo
odnaleźć siebie przed Bogiem.

Za tymi słowami kryją się konkretne osoby. Klara, uczestnicząca w Golgocie już po raz szósty, wspomina
czas, w którym przeżywała szczególnie trudny okres swojego życia. To właśnie tutaj znalazła przestrzeń,
by na nowo skupić się na relacji z Bogiem, nazwać swoje zranienia i oddać je Jezusowi.
Julia z Warszawy, uczestniczka ośmiu edycji, mówi o odkryciu, jak łatwo w codziennym zabieganiu zgubić
Boga pośród trosk i obowiązków. Golgota Młodych stała się dla niej momentem zatrzymania i powrotu do
tego, co najważniejsze. Najważniejsze okazało się dla niej doświadczenie Boga obecnego w drugim
człowieku: w rozmowach, wspólnej modlitwie, zwyczajnym byciu razem i nawet we wspólnym
wieczornym piciu herbaty. Dorota z Białej Podlaskiej odkryła natomiast, że cisza przeżywana razem z
innymi ludźmi może być kojąca, a nie niezręczna. Jak sama napisała: „Sierpień od wielu lat pachnie
nadzieją”.
Maria, dwudziestoletnia uczestniczka z Białej Podlaskiej, podkreśla znaczenie wspólnoty. W trudnym
momencie swojego życia odkryła, jak wielką siłę daje obecność drugiego człowieka, który również
przechodzi swoją drogę wiary i może stać się wsparciem.
Są też historie, które pokazują, że owoce Golgoty Młodych dojrzewają długo po zakończeniu spotkania.
Jarek z Chełma wspomina nie tylko głębokie doświadczenie modlitwy, ale również przyjaciół, którzy
poznali się podczas jednej z edycji, a dziś przygotowują się do małżeństwa. Dla niego jest to dowód, że
Bóg działa nie tylko podczas konferencji czy adoracji, ale także poprzez relacje, które rodzą się między
ludźmi.
Każde z tych świadectw jest inne. Jedni mówią o uzdrowieniu zranień, inni o odnalezionej nadziei, jeszcze
inni o przyjaźni, powołaniu czy wspólnocie. Wszystkie łączy jednak jedno przekonanie: że człowiek nie
musi pozostawać sam ze swoimi pytaniami i że nawet najbardziej skomplikowana historia życia nie jest
zamknięta na działanie Boga.

Być może właśnie dlatego Golgota Młodych od dwudziestu lat przyciąga kolejne pokolenia uczestników.
Jej wyjątkowość kryje się w prostocie, która pozwala na nowo usłyszeć pytania często zagłuszane przez
codzienny pośpiech. W przestrzeni, w której można zatrzymać się nad własną historią i szukać
odpowiedzi na pytania o sens życia, miłości, cierpienia, relacji i własnego powołania.
To wszystko dzieje się w Serpelicach, niewielkiej miejscowości położonej nad Bugiem i otoczonej lasem,
z dala od wielkich miast, hałasu i nieustannego pośpiechu. To miejsce, które samo w sobie pomaga
zwolnić, złapać oddech i odzyskać zdolność słuchania. Słuchania Boga, drugiego człowieka i własnego
serca.
Przez wspólnotę, liturgię, modlitwę, rozmowy i głoszone słowo uczestnicy odkrywają Boga, który nie
pozostaje daleko od ludzkich spraw, ale przychodzi w sam środek codzienności.

Wydaje mi się, że wspomniana przeze mnie na początku kobieta, była przerażona wizją konfrontacji z tym
co trudne: – Nie chcę słuchać o cierpieniu! – powiedziała, kiedy próbowałem tłumaczyć o co nam chodzi
w Golgocie Młodych. Rzecz w tym, żeby w Ewangelii szukać światła na swoje życie, a nie utknąć w
martwym punkcie próbując żyć.
Jeżeli więc nosisz w sobie pytania, z którymi trudno ci zostać samemu, jeśli szukasz miejsca, gdzie
można bezpiecznie zmierzyć się z własną historią, przeżywanymi trudnościami, marzeniami i nadziejami,
Golgota Młodych może okazać się przestrzenią właśnie dla ciebie.
Być może nie znajdziesz tu gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale z pewnością odkryjesz, że nie
jesteś w tym poszukiwaniu osamotniony. Zapraszamy cię na Golgotę Młodych – święto prostego życia.
Br. Szymon Janowski